Co zrobić żeby lepiej grać?

Kiedy zaczynamy zajmować się czymś nowym (muzyką czy też czymkolwiek innym np dzierganiem:)) jesteśmy jak kawałek gliny z którego być może będzie garnek….jak dobrze pójdzie:)

Według mnie muzyka jest podobna do języka. Klasyka to niemiecki:) a jazz niech będzie melodyjnym angielskim (z akcentem amerykańskim czarnoskórych przyjaciół) :) W takim razie jazzu nauczymy się podobnie do języka, czyli POWTARZAJĄC.

Na początku drogi nikt nie zajmuje się słowotwórstwem i tworzeniem nowych frazeologizmów tylko powtarza proste formuły: My name is Gienia. W taki sam sposób uczmy się jazzu. Słuchając gigantów i powtarzając ich frazy jak dziecko pierwsze słowa(czasami z seplenieniem i bez akcentu:)

Fachowo nazwiemy to transkrypcjami:) Czyli: wycinamy z życia 30 godzin i  słuchamy jednego solo do oporu. Według Davida Liebmana należy najpierw nauczyć się na pamięć śpiewać zanim zaczniemy cokolwiek grać na instrumencie. Jednak wtedy 30 h nie wystarczy i potrzebujemy 100. Osobiście nigdy nie nauczyłam się śpiewać sola przed graniem, przeważnie uczyłam się go w trakcie powtarzania fraz na flecie po 100 razy. Przyznam jednak, że Liebman jest genialny i pewnie i w tym momencie ma racje, więc jeśli wystarczy Ci cierpliwości to idź na radą Davida.

I powtarzamy. Fraza za frazą, najpierw w wolnym tempie (bez oryginalnego nagrania) a potem już razem z muzyką.

Zadanie jest dobrze wykonane, kiedy potrafimy zagrać solo IDENTYCZNIE jak na nagraniu. Zachowując artykulacje, time, frazowanie, dynamikę…. wszystko. Nasze granie ma być jakby odbiciem w lustrze sola jakiegoś giganta.

Tylko jak wybrać solówki, które są najlepsze i do tego dopasowane do naszego poziomu?

Prawdą jest, że nie wszystko co zostało zarejestrowane na płytach jest genialne i warte poświęcenia mu 100 godzin. Nie wszystko co zagrał Parker czy Miles jest udane. Bądźmy krytyczni i wybierajmy sola, które są tego na prawdę warte, a do tego podobają się nam. Nie ma gorszej męki niż spędzić miesiąc na słuchaniu solówki, której nie trawimy.

Mam nadzieję, że wstęp do pracy z transkrypcjami mamy już za sobą. Zachęcam do szukania, kopania w YouTube, a jeśli nie uda Ci się na nic zdecydować to w najbliższym czasie zamieszczę tu jakaś moją propozycję na początek. A na początek warto kopać w bluesach, gdzie ani tempo ani skomplikowana harmonia na wstępie nas nie zniechęci.

Powodzenia!

  • Trackback are closed
  • Comments (1)
    • majka
    • August 22nd, 2011

    super się czyta, nawet nie będąc flecistą. Fajny klimat i dobra anegdotka! keep going bejb