first things first:)
Gdybym mogła udzielić tylko jednej jedynej rady muzykom, którzy zaczynają grać jazz brzmiała by ona: Graj co chcesz byle z jazzową artykulacją. Być może brzmi to dość ryzykownie i kategorycznie ale z obserwacji wynika, że to pierwsza z tysiąca najważniejszych rzeczy jeśli chcesz grać jazz na flecie:) Później przyjdzie czas na 999 pozostałych problemów, ale od dzisiaj najważniejsza jest artykulacja.
Od razu nasuwa się pytanie: co to jest jazzowa artykulacja na flecie?
Hmm jak to napisać. Najlepiej będzie obrazowo. Wyobraźmy sobie, że klasyczne staccato waży 10 kg. Jazzowe non legato waży 70 kg a bluesowe non legato 100kg. Albo inaczej. Klasyczna artykulacja to piłeczka do ping-ponga, w szybkich swingach non legato to duża dmuchana piłka, a w leniwym bluesie piłka lekarska (pamiętacie jeszcze rzuty na wuefie?:))
Nasuwa się kolejne pytanie: ale jak wykonać to technicznie?
Portato będzie naszym punktem wyjścia. Aby przestawić swój język przyzwyczajony do pracy klasycznej (blisko zębów) polecam grać wszystko co się gra (szczególnie skale) ociężale, z językiem maksymalnie cofniętym, artykułując głoskami na da-ga lub jak poleca mój Profesor du-bi. Polecam grać RÓWNE ósemki absolutnie wystrzegając się rytmu punktowanego (owszem usłyszymy tego rodzaju artykulacje jazzową w latach 20 i 30stych ale teraz jest to już niedopuszczalne:)). Najlepiej kiedy nasza gra wyda nam się trochę niedbała z lekkim opóźnieniem….ale to time’u dojdziemy kiedy indziej.
Życzę wytrwałości w wierceniu(jak to inni nazywają “ćwiczeniu” ale według mnie nie oddaje to słowo pełni wysiłku i wytrwałości jakiej potrzebujemy aby coś wywiercić (wyćwiczyć))
Brzmi mądrze:)